[ ]Manipulacja, czy wywieranie wpływu ?
W ostatnich latach bardzo popularne
stały się słowa: „manipulacja, manipulowanie, wywieranie wpływu, wpływanie na
innych, perswazja, uwodzenie, hipnotyczna sprzedaż, itp. Dlaczego są tak
popularne? Czyżby tak wiele osób pragnęło manipulować innymi, nieświadomie
wpływać na decyzje innych osób, wprowadzać ich w stan hipnozy po to, aby coś
osiągnąć?
Kiedy mówimy o manipulacji, a kiedy
o wywieraniu wpływu? Kiedy manipulujemy, a kiedy wpływamy? Czy jest różnica? O
tak, duża. Autorzy szkoleń i książek, które w tytule zawierają słowo
manipulacja odmieniania przez różne przypadki notują o wiele większe
zainteresowanie o tych, którzy piszą o wywieraniu wpływu.
Kiedy się nad tym zastanowić, to
słowo manipulacja kojarzy się nam negatywnie, podczas gdy wywieranie wpływu
wydaje się nie mieć takiego negatywnego zabarwienia.
Dlaczego spełniam zachcianki własnego
dziecka zalewającymi się łzami, które od razu przestaje płakać, kiedy otrzyma to,
czego chce? Z drugiej zaś strony wkurza mnie, kiedy różnica pomiędzy oferowaną,
a faktyczną ceną zagranicznego urlopu, na który chce się wybrać, wynosi
osiemdziesiąt procent.
Dlaczego wtedy, kiedy moja żona
kładzie się chora do łóżka to ja jestem na jej każde zawołanie, a kiedy mój
pracownik idzie na zwolnienie jestem zły, bo czuję, że mnie oszukuje?
Dlaczego kiedy na czymś bardzo mi
zależy jestem gotowy na wszystko, a kiedy ktoś inny różnymi sposobami stara się
osiągnąć swój cel, oskarżam go o manipulowanie?
Gdzie jest granica pomiędzy prośbą,
a manipulacją? Kiedy staramy się wpływać na innych, a kiedy nimi manipulujemy? Co
rozumiemy pod słowem manipulacja?
Przyjrzyjmy się definicji ze „Słownika
wyrazów obcych”:
„Podstępne
wykorzystywanie jakichś okoliczności naginanie, przeinaczanie faktów w celu
kierowania kimś bez jego wiedzy, wpływania na cudze sprawy, zachowania,
nastroje dla osiągnięcia własnych korzyści”.
A co na to popularna Wikipedia?:
„Manipulacja
w psychologii oraz socjologii to celowo inspirowana interakcja społeczna mająca
na celu oszukanie osoby lub grupy ludzi, aby skłonić je do działania
sprzecznego z ich dobrem. Autor manipulacji dąży zwykle do osiągnięcia korzyści
osobistych lub politycznych kosztem poddawanych niej osób. W społeczeństwie
demokratycznym przekraczanie pewnych barier w manipulowaniu ludźmi jest
niezgodne z prawem. Przykładem mogą być tutaj ograniczenia narzucane reklamom.
Nierzadko manipulacja prowadzi do złamania prawa lub porusza się na jego
obrzeżach. Manipulacja jest formą zamierzonego i intencjonalnego wywierania
wpływu na osobę lub grupę w taki sposób, by realizowała działania zaspakajające
potrzeby manipulatora. Manipulować można treścią i sposobem przekazywanych
informacji.”
Obie definicje, chociaż różnią się
od siebie, zawierają pewne elementy spójne, a są nimi: dla osiągnięcia własnych korzyści i działania zaspakajające potrzeby manipulatora. Zatem manipulacja występuje
wtedy, kiedy mamy do czynienia z kimś, kto podejmuje nieuczciwe działania (naginanie,
przeinaczanie faktów, oszukiwanie) w celu osiągnięcia własnych korzyści
sprzecznych z dobrem osoby manipulowanej i bez jej wiedzy. Do pełniejszej definicji przydałyby się dodatkowe
uściślenia. Chociażby to, co rozumiemy pod stwierdzeniami: sprzeczne z dobrem osoby manipulowanej i bez
jego wiedzy.
Jeżeli bowiem podszedłbym do
kobiety, którą widzę po raz pierwszy, a która mi się podoba i zapytałbym: czy zostaniesz moją żoną? w
dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach przypadków mogę oczekiwać odpowiedzi
odmownej wyrażonej w różny sposób.
Jeżeli jednak uśmiechnę się do tej
osoby, postaram się z nią spotkać ponownie, rozpocznę rozmowę, zaproszę na
kawę, na obiad, spędzimy ze sobą kilka tygodni lub miesięcy i dopiero wtedy
zadam to samo pytanie, okaże się, że szanse uzyskania odpowiedzi twierdzącej
wzrosną prawie do stu procent.
Czy w pierwszym przypadku zadając
szczere pytanie i oczekując z ufnością odpowiedzi tak manipulowałem? Odpowiedź jest jasna – nie! A co z moim
późniejszym zachowaniem? Wszak od początku aranżowałem spotkania po, to żeby tę
osobę spotkać, próbowałem przedstawiać siebie i moje cechy charakteru w jak
najlepszym świetle.
Czy w tym przypadku manipulowałem?
Czy kiedyś manipulowałem moją obecną żoną, aby się z nią ożenić? Jeżeli brać
pod uwagę powyższe definicje, odpowiedź wydaje się jasna: tak, była to
manipulacja. W końcu działałem bez jej wiedzy
i dla osiągnięcia własnych korzyści.
I tu powstają dwa obozy: tych, którzy uważają, że to jest manipulacja i tych,
którzy twierdzą, że w tym przypadku te działania manipulacją nie są. To zaś oznacza,
że nie mamy jasnego i sprecyzowanego poglądu na manipulowanie.
Ci pierwsi będą twierdzić, że
działałem bez przyzwolenia tej osoby i nie ma większego znaczenia to, czy w
końcowym rezultacie stała się osobą szczęśliwą, chociaż wtedy jeszcze nie wiedziała, że małżeństwo ze mną taką ją uczyni. Zaś ci drudzy będą twierdzili, że w ogóle nie
ma mowy o manipulacji, po prostu zależało mi na tej osobie i tak naprawdę
zachowywałem się tak, jak powinien zachować się mężczyzna.
Weźmy inny przykład. Jestem agentem
i utrzymuję swoją rodzinę sprzedając polisy na życie. Moją rolą w procesie
sprzedaży jest między innymi uświadomienie potencjalnemu klientowi jego potrzeb
w zakresie zabezpieczenia siebie, swojej przyszłości i rodziny. W jaki sposób
to robię? Każdy, kto kiedykolwiek zetknął się z profesjonalną sprzedażą wie, że
najlepszą metodą jest zadawanie pytań po to, aby uzyskać takie informacje na
temat klienta, które pozwolą zbadać, zrozumieć i najczęściej uświadomić
potrzebę posiadania polisy na życie. Zadawać pytania mogę na wiele sposobów.
Mogę zapytać: czy potrzebuje pan polisy
na życie?, lub dlaczego nie posiada
pan polisy na życie?, ewentualnie co
by się stało z pan rodziną, gdyby pana zabrakło?. Idea jest taka sama:
rozpoznanie i uświadamiania potrzeb klienta. Jednak zastosowane narzędzia
(treść i znaczenie pytań pod kątem efektu w postaci informacji zwrotnej)
całkiem inne. Nie chcę zagłębiać się w różnice pomiędzy treścią pytania a
udzieloną odpowiedzią, ale chcę zwrócić uwagę na to, że mogą one być formułowane
w różny sposób. Zarówno bezpośrednio w obszarze myślenia świadomego: czy potrzebuje pan polisy na życie?,
gdzie odpowiedź może brzmieć: tak lub
nie, jak i pośrednio poprzez oddziaływanie
na wyobraźnie i emocję: co by się stało,
gdyby pana zabrakło? W tym pierwszym przypadku raczej nie może być mowy o
manipulacji, zaś w tym drugim tak, ponieważ sprzedawca działają na emocje
swojego klienta, rozbudza w nim poczucie niepewności. Skutkiem czego powinien
chcieć się pozbyć tego uczucia i kupić polisę. Zatem agent działa dla osiągnięcia własnych korzyści wbrew wiedzy klienta. Załóżmy, że ów
klient nie kupił polisy i zmarł, konsekwencją czego jego rodzina została bez
środków do życia. Czy patrząc na to z perspektywy czasu i posiadanej wiedzy możemy
mówić o manipulowaniu?
A czym ten przykład różni się od
poprzedniego?
Czy zatem na manipulowanie nie
warto spojrzeć z innej perspektywy? Czy nie warto raz jeszcze zastanowić się
nad tym, czym jest, a czym nie jest manipulacja?
Słowo manipulacja ma swoje wyraźne
zabarwienie pejoratywne. Może jednak nabierać wyrazistości, albo zanikać w
ogóle, kiedy spojrzymy na całą sytuację z perspektywy czasu i posiadanej wiedzy
na temat skutków działań lub ich zaniechania.
Czy zatem jest to manipulacja
wywieranie wpływu, czy może perswazja? Jakie mamy sposoby wywierania wpływu na
innych ludzi, jak to robimy?
Zastanówmy się, kiedy faktycznie
ludzie czują się manipulowani. W jakich sytuacjach mówimy:
- on mną
manipuluje,
- to jest
manipulacja,
- wykorzystują
mnie,
- nie, nie dam
sobą manipulować
- itp.
Przytoczone definicje manipulacji
zawierały takie stwierdzenia, jak: podstępne,
przeinaczanie faktów, kierowanie, kimś bez jego wiedzy, wpływanie na cudze
sprawy, oszukanie, korzyści osobiste, itp.
Wybrałem te stwierdzenia, ponieważ,
kiedy bliżej zastanowimy się nad tym, czym jest manipulowanie i kiedy ludzie
używają tego określenia, szybko dojdę do wniosku że tak naprawdę chodzi o nic
innego, tylko o moje poczucie braku kontroli nad sytuacją, w której ktoś
inny osiąga swoje cele, a ja coś mogę stracić. Taka gra, której zasad nie znam,
a po drugiej stronie stołu jest gracz, który dodatkowo używa znaczonych kart.
Zmiana któregokolwiek kluczowego
słowa w tym opisie sprawia, że o manipulacji nie może być mowy. Wystarczy
bowiem, że zamiast: mogę stracić
użyję: mogę coś zyskać i już nie
przeszkadza mi to, że nie znam jej zasad, ani że gracz gra znaczonymi kartami.
Nie trzeba nawet, abym coś zyskał, wystarczy samo poczucie, że coś mogę zyskać, a działania drugiej strony przestają
być manipulacją. Wtedy użyje słów: czaruje, flirtuje, walczy (w sensie
pozytywnym), stara się, zabiega, itp.
Jeżeli zmienię stwierdzenie: gra, której zasad nie znam, na znane mi zasady, także o manipulacji nie
może być mowy. Wtedy jest: wymiana ciosów, walka o klienta, próba sił, wymiana
ognia, itp.
Jeżeli usunę poczucie braku kontroli także nie będzie mowy o manipulowaniu.
Wtedy będę mówił: wywieranie wpływu, perswazja, naciskanie, namawianie, itp.
Innymi słowy czujemy się
manipulowani, kiedy:
- Nie mamy poczucia kontroli
- Możemy coś stracić
O wywieraniu wpływu i perswazji
mówimy wtedy, kiedy:
Pewne działania nazwiemy staraniem
się i zabieganiem, gdy:
- Nie mamy poczucie kontroli
Jeszcze inna sytuacja będzie kiedy
mamy poczucie kontroli i możemy coś zyskać. Mogli byśmy to nazwać grą.
Różnica niewielka, ale subiektywne
odczucie danej sytuacji zdecydowanie inne. Niezależnie zatem od tego, czy pewne
działania zostaną nazwane manipulowaniem, perswadowaniem, czy flirtowaniem, ich
forma jest taka sama. Jeżeli reklamuję, że jakiś produkt możesz u mnie nabyć za
określoną kwotę, a żeby móc z niego korzystać zgodnie z jego faktycznym
przeznaczeniem musisz zapłacić więcej. Jeżeli nie zdajesz sobie sprawy, że
zastosowałem pewien mechanizm wywierania wpływu, a produkt ten do niczego nie
był ci faktycznie potrzebny, czyli coś tracisz, to powiesz o manipulacji.
Jeżeli nie zdajesz sobie sprawy, że zastosowałem pewien mechanizm wywierania
wpływu, a produkt ten był ci faktycznie potrzebny i szukałeś okazji, czyli coś
zyskujesz, to powiesz, że stosowałem środki wywierania wpływu. I tak dalej. Czy
to oznacza, że nie ma czegoś takiego jak manipulacja? Wierzę, że są pewne
prawa, które dotyczą nas wszystkich i wszyscy w mniejszym lub większym stopniu
im ulegamy. Prawa te mogą być stosowane przez różnych ludzi w różnych celach, a
to jak je będziemy nazywali zależy od naszego subiektywnego do nich stosunku.
Dlatego lepiej mówić: perswazja, wywieranie wpływu, oddziaływanie, itp.
Pewnego razu przyszedł do Bertolta
Brechta młody człowiek i powiedział:
- Mam w głowie mnóstwo pomysłów i mogę
napisać dobrą powieść, nie wiem tylko, jak zacząć.
Brecht się uśmiechnął i doradził:
- Bardzo prosto. Niech pan zacznie od
górnego lewego rogu kartki.
Podobnie jest z
wywieraniem wpływu. Naprawdę trudno jest ściśle ustalić miejsce gdzie się
zaczyna. Trudno jest jednoznacznie pokazać: to jest ta i ta technika, a to i to
zachowanie nią nie jest. Równie niejednoznaczne jest określenie, czy dana
technika jest faktycznie wywieraniem wpływu.
Daleki jestem od
podważania wyników badań prowadzonych przez psychologów społecznych, ale czy
możemy mówić o praktycznej skuteczności danej techniki, jeżeli jej zastosowanie
spowodowało, że 17% osób więcej, w stosunku do grupy kontrolnej, było skłonnych
zrobić to, do czego eksperymentator ich namawiał? Czyli na sto osób uległo
prośbie o siedemnaście więcej niż w przypadku grupy kontrolnej. Na pewno w
przypadku dużej grupy jest to ilość znacząca.
Wyobraźmy sobie,
że jakaś firma chce zwiększyć sprzedaż swojego produktu i posiada dwadzieścia
procent rynku, co przekłada się na około dwa miliony klientów. Jeżeli zastosuję
te technikę, to może liczyć, przy założeniu warunków idealnych, że
statystycznie zakupów dokona o 340 tysięcy osób więcej. Jest to ilość znacząca.
Jeżeli jednak sprzedawca będzie chciał zastosować tę technikę w praktyce, to
najprawdopodobniej, że w przypadku większości spotkań handlowych będzie ona
zupełnie nieskuteczna. To zaś sprawi, że szybko się zniechęci i przestanie jej
używać. Prowadząc szkolenia dla sprzedawców i szkolenia z zakresu wywierania
wpływu oraz dokonując ich oceny mogę się przekonać o tym wielokrotnie. Jeśli
handlowiec wypróbuje nowopoznaną technikę i nie zadziała trzy, do czterech razy
pod rząd, przestają ja stosować. Nieświadom tego, że za piąty, siódmym i
dziesiątym razem zadziałałaby przynosząc mu bardzo wymierne korzyści.
Przytoczyłem ten
przykład ponieważ są zarówno takie techniki wywierania wpływu, które działają
na większość osób w bezpośredniej, osobistej interakcji, a nie działają lub
działają mniej efektywnie w przypadku większej grupy lub całych społeczeństw. Z
drugiej strony są także takie, które przede wszystkim są skuteczne w wywieraniu
wpływu na „statystycznego człowieka”, będąc mniej skutecznymi w kontakcie
bezpośrednim z pojedynczą osobą.
Arkadiusz Bednarski
Zobacz również w tym dziale: Szkolenia
|