[ ]Szkolenia - siedem grzechów różnych
„Sukces jest wynikiem właściwej
oceny Właściwa ocena jest wynikiem
doświadczenia, Doświadczenie jest wynikiem
niewłaściwej oceny” Anthony Robbins
Każde przedsiębiorstwo jest
odpowiedzialne przed właścicielami, udziałowcami, a nawet klientami za swój
rozwój. Jak wszyscy doskonale wiemy nie można rozwinąć biznesu bez
inwestowania. Zaś w dzisiejszym świecie najważniejszymi inwestycjami są
inwestycje w rozwój swoich pracowników. Coraz częściej rady nadzorcze i zarządy
wielu korporacji borykają się z problemem odchodzenia najbardziej
wykwalifikowanej kadry. Wysokiej klasy menedżer lub specjalista to osoby znane
na rynku, dla których niejednokrotnie uruchomienie własnej, niezależnej
działalności może być kilkakrotnie bardziej opłacalne niż praca w wysoce
sformalizowanych i często mało podatnych na zmiany strukturach
przedsiębiorstwa. Nie trzeba wychodzić poza naszą branżę, aby dostrzec jak
doskonale prosperują liczne agencje utworzone kilka lat temu przez agentów lub
menedżerów. Są niezależne, dysponują własnymi portfelami klientów i to o
współprace z nimi zabiegają zakłady ubezpieczeń, a nie odwrotnie. Z drugiej
strony mamy tych, którzy wybrali karierę agentów zależnych, którzy muszą co
jakiś czas walczyć z nowymi przepisami, procedurami, planami i raportami, które
niejednokrotnie są w sprzeczności z sytuacją rynkową, codziennie martwiąc się o
swoją przyszłość. Dobrze przygotowani i wykształceni ludzie są tym, co w
dzisiejszej dobie jest dla przedsiębiorstwa najcenniejsze. Otóż podobnie jak w
przypadku innych obszarów działalności przedsiębiorstwa, także w zakresie
edukacji pracowników zdarzają się złe praktyki i błędy, które sprawiają, że
cały mechanizm działa nieefektywnie, a czasami wręcz źle.
Wiele jest złych i wiele dobrych
praktyk w tym zakresie. Są w Polsce zakłady ubezpieczeń, które mogłyby uchodzić
za wzór, jednakże większość to przedstawiciele typowego dla naszego rynku
podejścia do szkoleń.
Najczęściej spotykane grzechy to:
- Realizowanie przydzielonego budżetu i kierowanie
się ceną szkolenia
- Nie traktowanie działu szkoleń jako partnera
- Brak elastycznej ścieżki kształcenia
- Stosunek pracowników do szkolenia
- Jednogodzinne samplingi szkolenia
- Przecenianie roli metodyki szkolenia
- Niewłaściwa ewaluacja szkoleń
Najpowszechniejszą praktyką
spotykaną na rynku szkoleń w naszym kraju jest realizowanie przydzielonego
budżetu, w miejsce planowania rozwoju pracowników. I dotyczy to wszystkich
branż, nie tylko ubezpieczeniowej. Nie brane są pod uwagę faktyczne potrzeby
przedsiębiorstwa, zaś budżety najczęściej przydzielane są „z klucza”. Przyczyną
tego stanu rzeczy jest z jednej strony przyzwyczajenie: „bo tak robimy od lat”,
a z drugiej brak zrozumienia, że we współczesnym świecie kapitałem są ludzie, a
nie pieniądze. Cena jest często najważniejszym determinantem procesu
decyzyjnego. Praktyki takie mają niestety miejsce zarówno w kierunku polityki
niskiej, jak i wysokiej ceny. Najczęściej jest to powiązane ze wspomnianą już
kwestią budżetową. Firmy szkoleniowe, które kierują swoją ofertę do niektórych
przedsiębiorstw spotykają się z barierą ceny za dzień szkoleniowy. Ciekawe jest
to, że bariera ta ma różną wartość. Są bowiem takie przedsiębiorstwa, które
ustalają poziom ceny za dzień szkoleniowy poniżej 2.000 złotych, i tylko takie
oferty są rozpatrywane. Są także i takie, dla których firma szkoleniowa
oferująca cenę za dzień poniżej 6.000 nie jest partnerem. Taka „polityka
cenowa” wydaje się nie mieć żadnego sensownego uzasadnienia. Można, oczywiście
przypuszczać, że w tym drugim przypadku przedsiębiorstwo kieruje się zasadą:
drożej, oznacza lepszą jakość, jednakże nie jest to zgodne z prawdą. Bowiem na
rynku polskim są firmy szkoleniowe, które oferują szkolenia nawet w cenie 2.000
za osobę, co w przypadku grupy dziesięcioosobowej oznacza 20.000 złotych za dwa
dni szkolenia. Niestety szkolenie takie najczęściej nie jest, zarówno pod
względem jakości, jak i skuteczności 5 razy lepsze od tego za 4.000 złotych.
Zaś w pierwszym, omawianym przypadku, jednorazowy zakup szkolenia poniżej 2.000
złotych za dzień może faktycznie budzić poważane zastrzeżenia co do jego
jakości. Trzeba bowiem pamiętać, że koszt zatrudnienia dobrego trenera to dla
firmy szkoleniowej minimum 1400 złotych brutto za dzień. Do tego dochodzą
koszty materiałów szkoleniowych, przygotowania ofert i programów szkolenia i
pozyskania klienta, o których przedsiębiorstwa wymagające kilku spotkań,
modyfikacji oferty i programów, często zapominają. W sumie otrzymujemy około
3.500 złotych. Nawet osób, które nie prowadzą działalności gospodarczej nie
trzeba przekonywać, że w takim przypadku nie może być mowy o jakimkolwiek
zysku. Nie jest to oczywiście sytuacja patowa. Jest wiele innych rozwiązań,
które można wykorzystać. Niemniej jednak ustalanie przedziału cenowego lub ceny
najniższej i kierowanie się tymi wyznacznikami przy zakupie szkolenia nie może
być czynnikiem decydującym.
Zazwyczaj planowanie, realizacja i
ocena szkoleń to osobne zadania wykonywane bądź to przez różne osoby bądź
odrębne departamenty. Jednakże aby
działania w tym zakresie były skuteczne wymienione działania powinny być
traktowane jako proces całościowy. Zanim przystąpimy do oceny szkoleń
powinniśmy najpierw ustalić cele, jakie chcemy jako organizacja osiągnąć,
następnie określić jakie umiejętności są potrzebne na poszczególnych
stanowiskach, aby te cele osiągnąć. Później trzeba dokonać analizy określającej
deficyty i niezbędne obszary kształcenia. Dopiero potem na tej podstawie
opracować odpowiednie programy szkoleniowe i przeprowadzić szkolenia oraz ich
ewaluację w kontekście celów i potrzeb. Niestety w praktyce wygląda to
najczęściej tak, że dokonuje się najprostszej oceny szkolenia na poziomie
reakcji uczestników bezpośrednio po jego
zakończeniu. I ocena ta nie ma żadnego związku z potrzebami przedsiębiorstwa.
Ocenia się tak naprawdę to, czy szkolenie się podobało, czy uczestnikom
odpowiadali trenerzy i ich przekaz, czy wiedza i umiejętności były przydatne i
czy będą stosowane, itp. Część uzyskanych tą drogą informacji jest oceną
subiektywną, a pozostała nie może być obiektywna, bowiem nie ma odniesienia do
potrzeb rzeczywistych. Bowiem dla części uczestników szkolenie porusza
zagadnienia dobrze znane, a dla innych z różnych względów, nie zrozumiałe. Wynika stąd prosty przepis: skoro wiemy, jaki
mamy stan obecny i wiemy, czego potrzebujemy oraz znamy rezultaty, jakie chcemy
osiągnąć, to dokładnie wiemy, co będzie przedmiotem oceny. Zatem potrzebujemy
takiego szkolenia, które będzie pod kątem tych rezultatów przygotowane i
przeprowadzone. I te efekty będą przedmiotem naszej oceny.
W ostatnich latach dość popularną
formą „oceny” firmy i/lub trenera przed podjęciem decyzji o skorzystaniu z
oferty są samplingi, w formie krótkich, nawet jednogodzinnych sesji. Wszyscy,
którzy kiedyś prowadzili szkolenia dla nowo poznanych osób, doskonale wiedzą o
tym, że pierwsza godzina, to przede wszystkim „przełamywanie lodów”. Wyniki ankiet oraz egzaminów i innych form
ewaluacji szkoleń wskazują na to, że uczestnicy najmniej pamiętają z pierwszych
godzin szkolenia. Zaś sampling to doskonała okazja dla tych trenerów, którzy
umieją się dobrze i szybko sprzedać. Oczywiście można twierdzić, że prawdziwy
trener – profesjonalista powinien doskonale zaprezentować się przez godzinę.
Zaprezentować tak, ale nie chodzi nam o prezentowanie siebie tylko uzyskanie
informacji na temat tego, czy wiedza trenera oraz jego umiejętności nauczania
innych są tym, czego oczekujemy. Prawda zaś jest taka, że można przygotować
sobie taki godzinny program samplingu, którego wszystkie aspekty przypadną osobom
decydującym w firmie do gustu, ale niestety nie będą dawały prawdziwego obrazu
przyszłego szkolenia. Dlatego nie można wierzyć temu, co widzimy podczas
godzinnego samplingu. Jest wiele innych sposobów dokonania oceny. Jak chociażby
korzystanie z list referencyjnych i rozmowa z firmami, które poznały warsztat
trenerski interesujących nas osób.
Podobnie rzecz się ma z
przecenianiem nowinek warsztatowych, które najczęściej przybywają z
zagranicy jednej, i niedocenianie
osobowości trenera z drugiej strony. I chodzi tu zarówno o nowości dotyczące
warsztatu trenerskiego jak i wiedzy, szczególnie w zakresie umiejętności
miękkich. Ostatnio coraz większa popularnością cieszą się różnego rodzaju
strategiczne gry szkoleniowe. Szczególnie zaś pożądane są te, które pokazują
złożone mechanizmy zależności zarówno pomiędzy ludźmi, jak i pomiędzy rynkiem,
a przedsiębiorstwami. Przypomina się w tym miejscu słynne badanie
przeprowadzone przez kilku ekonomistów na szczurach, dzięki któremu mogli oni
poprzeć swoją teorię zachowań konsumenckich. W przypadku szczurów teoria się
sprawdzała, w przypadku ludzi, niestety nie.
Nie trzeba specjalnych obserwacji,
aby zauważyć, że nauczyciele i trenerzy, którzy wywarli i wciąż wywierają
największy wpływ zarówno na rynek, jak i na poziom wiedzy i umiejętności
profesjonalistów w każdej dziedzinie, stosują najprostsze i sprawdzone od lat
metody nauczania. Anthony Robbins, Brian Tracy, Steven Covey, i wielu innych
najczęściej stosują formę wykładu połączonego z prostymi ćwiczeniami, a mimo to
efekty ich pracy przechodzą najśmielsze oczekiwania. Ich doświadczenie,
przekonania i siła osobowości sprawiają, że treści przez nich przekazywane
zapadają głęboko w pamięć,
niejednokrotnie na zawsze zmieniając nawyki uczestników lub stając się
początkiem nowej, wartościowej zmiany postaw i umiejętności zawodowych. Nie
potrzeba oczywiście korzystać ze szkoleń wymienionych osób, szczególnie jeżeli
budżet pozwala wydać 2.000 złotych za dzień szkoleniowy. W naszym kraju jest
także wielu znakomitych trenerów, których warsztat może nie zawsze jest taki,
jakiego oczekuje przedsiębiorstwo, ale efekty ich pracy nie wymagają żadnych
ewaluacji, bowiem przekładają się natychmiast na efekty w postaci zmiany
zachowań pracowników, a nawet wzrost obiektywnych wskaźników ekonomicznych, które
leżą w zasięgu ich kompetencji. Nie można oczywiście wyciągać zbyt daleko
idących wniosków, bowiem niektóre stosunkowo nowe narzędzia i metody
szkoleniowe są skuteczne i warto z nich korzystać. Jednakże trzeba pamiętać o
istnieniu kolejnego grzechu, jakim jest brak elastycznej ścieżki kształcenia,
ze szczególnym naciskiem na słowo: „elastycznej”. Pamiętajmy, że niektóre
narzędzia, takie jak e-learning są niezwykle użyteczne w przypadku niektórych
typów szkoleń. Dotyczy to szczególnie szkoleń twardych. Podobnie jak mini
szkolenia lub coachingi są niezastąpionymi narzędziami doskonalącymi
umiejętności pracowników. Niestety w tym przypadku powinniśmy zdawać sobie
także sprawę z tego, że wraz ze zmieniającą się dynamicznie rzeczywistością,
pewne ustalone na rok ścieżki kształcenia mogą wymagać modyfikacji przed
upływem terminu ich zakończenia. To szczególnie dotyczy twardych szkoleń
technicznych. I to nie jest najczęściej tylko problem, który powinny
rozwiązywać działy szkoleń lub HR. Jest to sprawa całej organizacji, która może
się stać prawdziwym problemem w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z kolejnym
grzechem, a mianowicie nie traktowanie działu szkoleń jako partnera. Niestety,
ale wciąż bardzo rzadko zdarza się, aby szef działu szkoleń zasiadał w zarządzanie
spółki, lub miał decydujący wpływ na strategiczne decyzje w przedsiębiorstwie.
A to sprawia, że staje się wykonawcą, zamiast twórcą. W dobie kiedy, jak już
wspomniałem wcześniej, kapitałem są ludzie, a nie pieniądze, taka rola jest
bardzo niekorzystna nie tylko z punktu widzenia pracowników, ale przede
wszystkim w kontekście interesów całego przedsiębiorstwa.
To, co fascynuje mnie najbardziej
to, stosunek pracowników do szkolenia, za które płaci firma (porównać do
szkoleń otwartych). Trenerzy prowadzący szkolenia zamknięte i otwarte mogą
zaobserwować stosunek uczestników zarówno do zajęć jak i do prowadzących
zajęcia trenerów. Osoby, które decydują się na udział w szkoleniach otwartych,
za które płacą z własnych środków są najczęściej bardziej zaangażowani w proces
szkolenia. Są zdecydowanie bardziej otwarci na nową wiedzę i doskonalenie
umiejętności. Ich zaangażowanie i krytyka, jeżeli takowa w ogóle się pojawia,
jest najczęściej konstruktywne i pozwalające innym uczestnikom wynieść więcej
ze szkolenia. Z kolei osoby
uczestniczące w szkoleniach zamkniętych fundowanych przez przedsiębiorstwa, w
których pracują, wykazują mniejsze zaangażowanie oraz dyscyplinę. Jeżeli
pojawia się krytyka, to częściej jest to krytyka destrukcyjna w sposób pośredni
lub bezpośredni odnosząca się do relacji pomiędzy pracownikiem, firmą i
uczestnikami szkolenia, wliczając w to prowadzących je trenerów. Wywiera to
niestety negatywny wpływ na proces szkolenia i jego ostateczną ocenę. Nie
trudno domyślać się, że w przypadku wystąpienia poważniejszych problemów całą
winę za zaistniałą sytuację przypisuje się osobom prowadzącym szkolenie.
___________________________________________________________________ Przykład
Jeden z
największych zakładów ubezpieczeń w Polsce postanowił zaangażować dyrektorów
oddziałów w proces wyboru trenera, który przeszkoli zatrudnionych w ich
placówkach agentów w zakresie technik sprzedaży. Sytuacja w przedsiębiorstwie
była od kilku miesięcy napięta, co było związane z przedłużającym się procesem
wdrażania niezbędnych zmian. Zmiany wymusiła sytuacja rynkowa. Dyrektorzy
oddziałów nie mogli realizować nałożonych planów sprzedaży, bowiem system
wynagradzania agentów sprawiał, że albo odchodzili do zakładów konkurencyjnych,
albo biernie oczekiwali na poprawę warunków. Jako, że system zarządzania w
przedsiębiorstwie był systemem dyrektywnym od dyrektorów wymagano efektów, mimo
że nie mieli oni praktycznie żadnych narzędzi motywujących podległe struktury
do pracy. Na spotkanie stawiło się kilku trenerów. Ich rola i zadanie nie
zostały jednoznacznie sprecyzowane przez osobę organizującą to spotkanie –
kierownika działu szkoleń. Jeden z trenerów chcąc dowiedzieć się jakie mogą być
oczekiwania dyrektorów stał się natychmiast obiektem ich ataków. Obecni na sali
menedżerowie zaczęli wylewać swoją frustrację na trenera, żądając od niego
przedstawienia konkretnych rozwiązań w zakresie motywacji swoich agentów oraz
tego, o ile procent jego szkolenia zwiększą sprzedaż w ich oddziałach. Finał
konfrontacji jednej osoby z grupą świetnie znających się i mających te same
problemy 20 osób był łatwy do przewidzenia. Po spotkaniu, kierownik działu
szkoleń, osoba odpowiedzialna za to spotkanie i jego cel podeszła do trenera
mówiąc: „widzi pan, aby być trenerem trzeba skończyć psychologię”.
___________________________________________________________________
Podsumowując temat najczęściej
spotykanych „grzechów” w procesie realizacji szkoleń chciałbym raz jeszcze
podkreślić rosnący wzrost znaczenia edukacji pracowników we współczesnym przedsiębiorstwie.
Jeżeli do niedawna szkolenia były „złem koniecznym”, o tyle teraz wchodzimy w
erę, gdzie szkolenia staną się „dobrem pożądanym”. Gdzie osoby i całe działy
odpowiedzialne za edukacje pracowników będą miały decydujący wpływ na „być albo
nie być” przedsiębiorstwa.
Zakończmy zatem to spotkanie
słowami, które wypowiada w filmie „Barwy kampanii” senator Jack Stanton
przemawiając do zwalnianych stoczniowców: „Teraz żyjemy w świecie bez
ekonomicznych granic. Wciśniesz guzik w Nowym Jorku i miliard dolarów jest w
Tokio. Żeby konkurować musicie wyrobić sobie inne mięśnie, te między uszami.
Cały naród musi wrócić do szkoły. Musimy zdobyć nowe umiejętności”
Zobacz również w tym dziale: Szkolenia
|